O nowej przeglądarce Google słyszał chyba każdy. Niedawno pojawiła się jej wersja beta i świat po prostu ogłupiał ;-) Dla mnie jako człowieka, który dostanie jeszcze jeden wytwór do testowania w nim produkowane strony WWW, jest to wiadomość średnio radosna. Pocieszający jest fakt, że wszechobecne informacje o Google Chrome mogą wyprzeć z rynku Internet Explorer 6. Mimo wszystko nie wróże Chrome’owi jakiegoś ogromnego sukcesu, ale na pewno jakiś udział w rynku przeglądarek zdobędzie.Na pewno nie można odmówić tej przeglądarce szybkości. Poza tym, jak dla mnie jest bardzo ładna. Interfejs prosty i intuicyjny, ładnie dobrany kolorystycznie i przede wszystkim zakładki na samej górze są pomysłem innowacyjnym i wygodnym, bo mamy więcej miejsca na przeglądane strony.

Dla wszystkich, którym podoba się szata graficzna Chrome’a, ale chcą pozostać przy Firefoksie, polecam motyw graficzny Chromifox oraz plugin HideChrome ukrywający “belkę tytułową”. Sam używam Chromifoxa i jestem nim bardzo odprężony :-) Całość wygląda tak :

Wracając do samego Google Chrome. Google musi mieć jakieś powody, aby wypuszczać własną przeglądarkę, w momencie gdy w przeciągu kilku miesięcy mamy premiery nowych najchętniej używanych przeglądarek (Firefox 3, Opera 9.5, Internet Explorer 8…). I nie sądzę, że jest to dobroduszna chęć utwierdzania standardów sieciowych, czy pomocna dłoń dla strudzonych powolnymi przeglądarkami użytkowników. Google wyraźnie chce jeszcze bardziej uzależnić internautów od swoich produktów, serwując im na przykład mocno spersonalizowane reklamy, za którymi idzie oczywiscie wysoka skuteczność oraz jeszcze wyższe zyski.